Archiwum kategorii 'obserwuję świat'

27
gru
11

po świętach

Nic się nie zmieniło.

No może poza tym, że zauważyłam, że schudłam. Spodnie zaczęły ze mnie trochę lecieć, no może bez przesady, ale tak, że to odczułam. Niby nic dziwnego, ale wczoraj założyłam kozaki, oficerki, które zwykle ledwo dopinałam…… a tu….. cud! Dopięłam lekko i od ręki, a do tych kozaków, które pół roku temu były akurat, to mogę dziś wpuścić dżinsowe rurki. Dopięłam nawet takie, które zawsze były za wąskie: skórzane Marks&Spencer (cudo! całe ze skóry razem z podeszwą), za które kiedyś się strasznie wypłaciłam, a które miały iść do szewca na rozciągnięcie. Nie wiem tylko, czy to wszystko jest efektem ponadnormatywnej pracy w ostatnim czasie, czy dość wytrwałych i regularnych ćwiczeń. Nieważne. Byle to utrzymać.

Ach, no w sumie to nawet się zmieniło. No może nie tak oczywiście i wyraźnie, ale do mojego Bestiariusza dodaję dziś nowy takson:

transka-molestator
Jak sama nazwa wskazuje jest to osoba płci “trans”. Niestety, jej charakterystyczną cechą jest próba przekonania mnie, że związek trans-trans ma sens i jest to coś wspaniałego, o czym powinnam była marzyć od zarania mojej świadomości. Ten typ zupełnie nie przyjmuje do wiadomości, że taka relacja mnie nie interesuje ani emocjonalnie, ani (tym bardziej) nie pociąga fizycznie. I dotychczas, czyli przez jakieś ostatnie 3 czy 4 lata, zaledwie jednej trans udało się mnie zauroczyć do tego stopnia, że zaczęłam się nad taką relacją zastanawiać.
Uwaga: powyższy typ charakteryzuje się podwyższoną odpornością na spławianie.

13
gru
11

trans opowiadania, trans porno i pisanie do szuflady

Przyznaję się, że wiele razy poszukiwałam dobrych opowiadań w tematyce trans. No i niestety, ale te, które znalazłam można podzielić na dwie, no… w sumie 3 kategorie: czysta pornografia, pornografia z odrobiną fabuły i opowiadania prawie w ogóle pomijające tematykę seksu.
Brak mi czegoś pośrodku. Życiowego. Czegoś jak harlequin tylko z odrobiną pikanterii. Akurat Harlequina to podałam tak dla przykładu (może dlatego, że lubię romantyczne historie), równie dobrze może być opowiadanie fantasy czy detektywistyczne, w którym leitmotivem jest transwestytyzm lub transseksualizm, ale za to takie, gdzie autor by potrafił wpleść wątek erotyczny tak, żeby stanowił tylko jeden z wątków, był dopełnieniem, a nie przesłonieniem całości fabuły.

W ogóle to dostrzegam olbrzymią różnicę nie tylko w ilości, ale bardziej w jakości między opowiadaniami polskimi a anglojęzycznymi. Zdecydowana większość polskich jest “as raw as fuck”, dosłownie. Z krótszym lub dłuższym zagajeniem pornograficznej akcji. Ta drobna reszta to te prawie aseksualne. Myślę, że i jedne i drugie są potrzebne, sama pisywałam i pisuję różne. Ale no sorry, ale większość tego na co trafiłam w polskim necie nosi wyraźne ślady szybkiej i jednorazowej masturbacji autorki/autora. Poza małymi wyjątkami, to zwykle brak w nich realizmu i budowania klimatu. Zwykłe rypanie, ewentualnie obciąganie. Może to podnieca podobnych autorom, ale może naprawdę istnieje grupa bardziej wymagających czytelników?

Nie postponuję polskich autorów, bo w anglojęzycznym necie też większość to opowiadania pisane pod wpływem buzujących hormonów, ale jednak trafiają się prawdziwe perełki, pisane pewnie tygodniami jak nie miesiącami. Z rozbudowaną fabułą, scenerią, niezłymi dialogami i czasami nawet z jakimś przesłaniem (nie będę ułatwiać, zainteresowani sami znajdą ten właściwy portal). A tego to w polskim necie ni hu hu.

Wiadomo, że wszystkim rządzi rynek, czyli popyt i podaż. Więc skoro od lat nie pojawia się nic bardziej ambitnego to znaczy, że jak na razie jest zbyt mało osób lubiących delikatną erotykę w klimacie trans. Dlatego wciąż piszę. Może nie najlepiej. Może brak mi warsztatu. No bo komu poważnemu dać do krytyki opowiadanie trans, żeby poprawiać swoje błędy? Więc na razie piszę do szuflady i czekam na popyt.

Ze słowem pisanym i tak jest lepiej niż z kinematografią. Dotychczas nie znalazłam niczego naprawdę dla siebie. No owszem, jest kilka niezłych filmów poruszających temat ale nic z tego czego bym oczekiwała: niezłej fabuły i delikatnej erotyki.
Tak jak geje mają swoje Brokeback Mountain, a lesbijki śliczną scenę z Chloe, Bound Wachowskich (Matrix) czy moją ulubioną “bajkę”, Fucking Åmål Moodyssona (do dziś robi mi się słabo podczas pocałunku dziewczyn w samochodzie z Foreigner – I Want To Know What Love Is w tle), tak dla nas, trans nie ma nic takiego….. No i owszem jest kilka niezłych filmów, jak The Wong Foo z Patrickiem Swayze… ale jednak bardzo brak mi czegoś w stylu Dirty Dancing z motywem trans.

No i na koniec kinematografia-pornografia.
Z mojego punktu widzenia, to nawet nie chce mi się rozwodzić nad tym jak bardzo żenująco niska jest jakość większości filmów. Aktorki wyglądające na ćpunki, z pryszczami na tyłkach, a i aktorzy nie lepsi. Obrzydzenie. Może to taka specyfika branży, ale scenki, które lubię od czasu do czasu obejrzeć, to mogę w przeciągu ostatnich 3 czy 4 lat lat policzyć na palcach obu rąk, może trochę więcej. No tak, jest kilka niezłych scen z Kimber James, Celeste, czy “zabytkowych” z Miriam Rivera, ale to i tak w większości nie to, czego oczekuję. Brak w nich geniuszu reżyserskiego Philipa Monda.
To na tyle.

PS
Tego posta pisałam na smartfonie przez parę dni, w drodze między pracą a domem, i dopiero dziś udało mi się go lekko poprawić i wkleić, więc wybaczcie mi błędy.

27
lis
11

Jak stać się kobietą w 5 minut

Ostanio przekonałam się do YouTube, a więc…

…to tak na wypadek, gdyby ktoś nie znał.

18
lut
11

stewardessy z Tajlandii (katoey)

Wirtualna Polska donosi: Seksowne stewardessy: czy to na pewno kobiety?

“Tajskie społeczeństwo cechuje się wysoką tolerancją na widok transwestytów, nazywanych tam katoey. Obecność osób trzeciej płci na ulicach i w miejscach publicznych nie budzi kontrowersji. “

Ja chcę do Tajlandii.

23
gru
10

idą święta

Idą święta, a ja nie wiem czy się cieszyć czy nie, bo zupełnie nie czuję tego świątecznego nastroju. Może to dlatego, że w agencjach reklamowych, takich jak ta do której jestem w większości “przypięta”, to okres przedświąteczny to jest czas, kiedy pracy jest dwa razy tyle co zwykle, a… no i musiałam ponadrabiać zaległości, które się porobiły przez ostatnią awarię komputera. Czuję się zmięta, przeżuta, wypluta i nie mam na nic ochoty. Przez ostatnie dni nie miałam nawet kiedy poodpowiadać na najpilniejsze maile, za co przepraszam. Niby od jutra mam wolne, bo gorący okres w branży się skończył, ale nadal myśl o świętach mnie nie cieszy… no bo ani to więcej wolnego, bo obydwa święta wypadają w weekend, a no i sama wigilia też pewnie będzie czerstwa jak zwykle… Zobaczę znowu ludzi, za którymi za bardzo nie tęsknię, dostanę życzenia, których bym wolała nigdy nie usłyszeć, będę musiała odpowiadać na pytania, na które wcale nie chcę odpowiadać, a na dodatek i tak nie dostanę nic z tego o czym naprawdę marzę mimo to, że sama naprawdę zawsze staram się z prezentami i kupuję je zwykle już w listopadzie.
Siedzę sobie w spokoju i słucham Björk. I mam nadzieję, że jakoś przetrwam najbliższe dni.

10
lis
10

Katy Perry i za duży biust

Znowu przeglądałam Wirtualną i znowu trafiłam na ciekawy temat: Katy Perry chciała zmniejszyć biust.

Jeśli są jakieś kobiece kompleksy, których zupełnie i bez wątpienia nie rozumiem to na pierwszym miejscu jest za duży biust. Za taki jak ma Katy Perry mogłabym oddać naprawdę bardzo dużo, a za taką figurę i włosy – jeszcze więcej. Ach… nawet nie musiałby być aż taki, skromne C zupełnie by mnie zadowoliło… Gdyby chciała, to mogę się zamienić. ;)

26
lip
10

co lubię, a czego nie

Lubię moje nowe, plastikowe gladiatory. Wiem, że Primark, to żadna tam marka i ani się nie umywa do Manolo Blahnika, ale spodobały mi się, więc kupiłam i już. I nie zamierzam za to przepraszać. Mam w drodze dwie pary podobnych, również z takich typu no-name, z czego jedne po kolana, ale także z tego nie zamierzam się spowiadać.

Oczywiście, cenię wzornictwo i wygodę Blahnika czy czerwoną podeszwę od Louboutina, i wyznaję zasadę pierwszego z nich, że najseksowniejsze są szpilki pokazujące złączenia palców, ale nie zamierzam stać się niewolnicą butów za tysiąc albo i kilka razy więcej złotych. Pewnie, że mam w planie zakupić przynajmniej jedną parę od Blahnika (toż to wstyd nie mieć! ;) ), ale bezgraniczna fanka marki – to nie ja.

Cenię przede wszystkim to, czego wzornictwo mi się podoba i uważam, że wygląda kobieco, seksownie. Kiedy coś mi się spodoba, to zupełnie jest nieistotne, czy będzie to Venezia za 300 zł, New Look za 150zł, czy Primark za 30zł. Ważne jest to, żeby mi się podobało, i żebym czuła się w tym odpowiednio, a zapłacę prawie każdą cenę.

Czego nie lubię? Jak zawsze – ściemniaczy, którzy pisują cudne maile, tylko po to, żeby się dowiedzieć, że nie pójdę z nimi jutro na spacer czy kawę, bo dla mnie to za szybko.
I zawsze boją się odpowiedzieć, i powiedzieć, że w takim razie dziękują.

21
lip
10

geje, którzy nie idą na paradę

Nie idziemy na paradę, bo nas odrzuca i złości. Ten kolorowy pochód przyciąga uwagę, ale co z tego dla nas wynika? Nic poza utrwalaniem stereotypów – mówi dwóch dwudziestokilkulatków z Warszawy.
Marta Krzeptowska: W sobotę wyruszy parada EuroPride. Nie wybieracie się. Dlaczego?
Michał (25 lat) i Łukasz (22 lata), żyją ze sobą i tworzą wspólnie projekty medialne od sześciu lat: – Przez takie parady utrwala się negatywny obraz środowiska homoseksualnego. EuroPride krzyczy: “My istniejemy, niech nas zobaczą!”. Dobrze, niech nas zobaczą. Ale nie takich. To prawda, istniejemy. Ale my to nie tęczowy zespół pieśni i tańca. By kogoś tolerować, a potem zaakceptować, najpierw trzeba go poznać. Przez takie poznanie, jakie oferuje parada, chyba mało kto chce brnąć dalej w taką znajomość.
Dlatego, że parada jest krzykliwa i kolorowa?
- Ta forma nas odrzuca, powoduje niesmak, a czasem wręcz złość. Nie dziwi nas, że społeczeństwo reaguje na parady negatywnie i emocjonalnie. Bo pokazują całe środowisko LGTB przez pryzmat seksualności. Roznegliżowani panowie o wymuskanych torsach i wymalowanych brwiach mają reprezentować nasze interesy? Zdecydowanie nie. Bo wtedy ludzie postrzegają nas jako istoty niecywilizowane, które swoją prywatność i intymność wynoszą na ulicę. (…) Trafne jest powiedzenie: “Jak cię widzą, tak cię piszą”. A co ludzie widzą na paradzie? Cyrk oraz promujących się polityków. To żenujące. I wypacza obraz homoseksualistów. (…)
Jak więc homoseksualiści powinni walczyć o swoje prawa?
- Rozmawiać ze społeczeństwem, a nie narzucać tęczowy monolog. Pokazać naszą normalność. Wciąż jest wiele dyskryminacji, masa prawnych ograniczeń. Rozmawiajmy na argumenty, nie osaczajmy. Tu nie chodzi o walkę, ale o coś, co nam się najzwyczajniej należy – o ludzkie traktowanie. Mądrych form do tego jest wiele.

Źródło: GazWyb

Nie jestem gejem, jestem raczej biseksualna, z przewagą myśli raz w jedną, raz w drugą stronę, a czasem w ogóle aseksualna, ale chłopaki mają rację.
Parada przynosi więcej złego niż dobrego. Nie chcę być identyfikowana zwłaszcza w taki sposób ze środowiskiem gejowskim, bo nie odpowiada mi ich styl życia i walki o akceptację.

Idąc “en femme” po ulicy, wolę kiedy ktoś mnie minie z głupim uśmiechem, niż kiedy odezwie się w nim wspomnienie parady i żądza krucjaty.

I tylko ten spokój chciałabym mieć. Nic więcej.

21
lip
10

znowu trans-dating

Dzisiejsza wiadomość, z godziny 8:53 na trans-dating:

Dorotko,czy lubisz mieć penetrowaną pupę?

Dosadna treść i kulturalna forma pytania zwaliły mnie z nóg.
W dodatku nie wiem czy to propozycja od “konkreta”, czy początek snucia fantazji przez “opowiadacza”, czy jakiś sondaż do pracy naukowej. :D
Zupełnie nie wiem co odpowiedzieć.
Jakieś sugestie? ;)

21
sty
10

trans-dating, czaty i podobne

Nie wiem jak u innych dziewczyn, ale moje “świadome” transowanie od samego początku wiązało się z internetem. Tu odkryłam shemale, tu nawiązałam pierwsze znajomości i odkryłam, że nie jestem sama, że są inne dziewczyny podobne do mnie. Niestety też tutaj dowiedziałam się, że nie da się ze sobą walczyć, bo walka powoduje tylko powrót “ja” z podwójną siłą. Ale też tu dowiedziałam się, że są faceci, którzy lubią takie dziewczyny. No i właśnie o nich jest ten wpis.

Przez dwa, no może trzy lata rozmów zrobiłam sobie na własny użytek małą taksonomię.

Konkret

Najpopularniejszy. Są dwie odmiany tego typa: lajtowa i hard.  Obie charakteryzują się  zadawaniem prostych, żeby nie powiedzieć prostackich pytań, które skrywają gładką korę mózgową.
Typ lajtowy pyta pseudoszarmancko: “umawiasz się?”, “dasz się zaprosić na kawę?”, “masz ochotę się spotkać?”. Zazwyczaj odpowiadam, że nie umawiam się z nieznajomymi, i  jedni daja sobie spokój od razu, innym trzeba to powiedzieć bardziej wprost.
W wersji hard sens pytań jest taki sam jak w lajtowej (czy dam się łatwo przelecieć), ale według ich autorów mają może brzmieć bardziej samczo i podreperować ich wątłe ego: “obciągniesz mi?”, “chcesz się zabawić?”. Na uprzejmą odpowiedź, że nie jestem zainteresowana znajomością z kretynem, reagują przeważnie spontanicznie: “to spierdalaj szmato!!!”.
Powszechnie używają właśnie “!!!”, syndromu dzieci neostrady, stąd mój apel do rodziców: zainteresujcie się co robią wasi nastoletni synowie ucząc się przed komputerami, a życie będzie prostsze i przyjemniejsze.
O ile typ lajtowy czasami rzeczywiście próbuje dążyć do spotkania, o tyle hard zazwyczaj dąży jedynie do zanieczyszczenia majtek, dywanu, klawiatury, kubka czy czego tam ma w zwyczaju. Kiedy już sobie ulży, to urywa kontakt.

Telefonista

Specjalna odmiana Konkreta, rozmowę zaczyna zwykle od “masz telefon?”, “masz kamerkę?”, “masz skype?”. Nie wiem jak reaguje na dalszy rozwój wypadków, bo nie odpowiadam, spławiam albo blokuję. Jeżeli ktoś wie o nim coś więcej, to proszę o wpis w komentarzach.

Fotoamator

Druga specjalna odmiana Konkreta.  Ten z kolei pyta o foto. Na jego foto, które ma przysłać w odpowiedzi, można czekać przeważnie do końca świata. Zdarzają się też przysyłający foto kolegi, albo jakiegoś ciacha znalezione na NK.
Osobnik nie potrafi pojąć swoim małym rozumkiem, że od pewnego czasu moje foto może dostać tylko ktoś, kto już mi odpowiada pod innymi względami. Przede wszystkim intelektualnymi.

Opowiadacz

Jest jak krowa, co dużo ryczy a mało mleka daje. Pewnie dosłownie i w przenośni.  Zaczyna zwykle bardzo miło, bywa niegłupi i wygadany, roztacza wspaniałe wizje, czasami wyśle niewyraźne foto, ale to wszystko co ma do zaoferowania. Często jest żonaty albo w jakimś innym związku, co zwykle stara się ukryć, żeby nie spłoszyć zwierzyny. Jego jedyną zaletą jest to, że miło się z nim gada, ale gdy zaczynam być nim rzeczywiście zainteresowana i zadaję poważne pytania, to wykręca się od odpowiedzi, albo przestaje odpowiadać.
Typ denerwujący, ale nieszkodliwy, przynajmniej można przy nim posnuć ciekawe fantazje.

Konkretny opowiadacz

Łączy cechy opowiadacza, bo można z nim porozmawiać jak z człowiekiem, ale w każdej wiadomości potrafi zapytać o spotkanie. Nie lubię nachalnych,  spławiam od razu.

Nieszczęśnik

Rzadko spotykany okaz miejskiej fauny, ale kilka razy na takich trafiłam. Zaczyna zwykle miło, jak opowiadacz, ale kiedy stwierdzi, że trafił na podatny grunt przechodzi do strasznie smutnej i tragicznej historii całego swojego życia albo ostatniego związku.
Nie wiem czego oczekuje. Współczucia? Jest emo? Trafił na mnie przez pomyłkę? Taki ma patent na podryw?
Na początku cierpliwie wysłuchuję, ale spławiam, jeżeli nie czuję, żeby kiedykolwiek miał przestać się użalać. Jeśli zaczynam się orientować, że łże jak pies, to wyłazi ze mnie suka i pytam, czy chce jakąś żyletkę czy coś, bo po co ma się dłużej tak strasznie męczyć.

Upierdliwiec

Dowolny z powyższych typów w wysokich dawkach. Kompletnie nie rozumie, że można się nim nie zainteresować. Niezblokowany, potrafi bez końca przysyłać wiadomości. Czasami próbuje metody na amnezję, odzywając się po miesiącu albo dwóch i próbuje zagajać od nowa. Nie wiem tylko, czy liczy na moją amnezję, czy sam ma problem z pamięcią.

Transka-Molestator

Jak sama nazwa wskazuje jest to osoba płci „trans”. Niestety, jej charakterystyczną cechą jest próba przekonania mnie, że związek trans-trans ma sens i jest to coś wspaniałego, o czym powinnam była marzyć od zarania mojej świadomości. Ten typ zupełnie nie przyjmuje do wiadomości, że taka relacja mnie nie interesuje ani emocjonalnie, ani (tym bardziej) nie pociąga fizycznie. I dotychczas, czyli przez jakieś ostatnie 3 czy 4 lata, zaledwie jednej trans udało się mnie zauroczyć do tego stopnia, że zaczęłam się nad taką relacją zastanawiać.
Uwaga: powyższy typ charakteryzuje się podwyższoną odpornością na spławianie.

Ideał

Trafiłam na takich dwa lub trzy razy. Ma najwięcej cech z opowiadacza, czasami trochę z nieszczęśnika. Nie jest nachalny. Nie naciska. Nie nalega na więcej niż w jakiejś chwili chcę dawać. W którymś momencie otwiera się przede mną, a wtedy atmosfera robi się naprawdę urocza. Zawsze jest żonaty lub w związku i ostrożnie sonduje czy mi to nie przeszkadza. Poszukuje w życiu odskoczni i emocji. Ten typ lubię najbardziej. Niestety,  znajomość zawsze rozwala się z mojej winy.

Elf, jeżeli czytasz tego bloga i nie masz do mnie żalu, że we wrześniu zniknęłam, proszę odezwij się, bo ja nie mam odwagi.




Chwilowe motto

- To chłopiec czy dziewczynka?
- Nie uważasz, że jest trochę za wcześnie na przypisywanie ról społecznych?

"Sens życia wg Monty Pythona"

 

Maj 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Kontakt ze mną

Google Talk, Jabber, AQQ, Gajim, GG Lite, Spik i cała reszta XMPP'owej menażerii:
Jabber XMPP GTalk dorotatvjabber.org

Uwaga! Powyższe nie jest adresem email, tylko ID Jabbera! Adres email znajduje się poniżej.

Aktualny adres email:
dorotatvcaress.com

Trochę więcej o mnie

Transka M2F.
Absolutna fanka butów. Zarówno tych zwyczajnych, codziennych, ale przede wszystkim nietypowych, "łóżkowych" i drogich.
Z dużym odchyłem w stronę prawdziwych nylonowych pończoch, gorsetów i stylu pin-up.

I love nylon stockings
I like to wear high heels
Usually, I wear ballet flats
Ballet stilettos are very sexy for me
I love to wear high boots
Usually, I wear stockings
I love fishnet stockings, pantyhose, bodystockings, pants... whatever

O blogu


pagerank 2

Ulubione marki

To nie to, żebym patrzyła na metkę. Jeżeli coś mi się naprawdę podoba, to kupuję i już. Ale przy niektórych mam swoje sprawdzone rozmiary, a do tego podoba mi się wzornictwo, no i wiem jaką jakość otrzymam.

asos atmosphere buffalo denim co. doc johnson dorothy perkins dr martens dunnes stores gatta heavy duty h and m killah leg avenue lux marilyn marisha miss sixty marks and spencer new look new yorker next nike pleaser usa puma ryłko primark - secret possessions skechers troll wrangler zara

Książki

No data found
Book recommendations, book reviews, quotes, book clubs, book trivia, book lists

del.icio.us


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.