Archiwum kategorii 'mój styl'

11
gru
11

Christian Louboutin, czyli dlaczego kobiety kochają czerwone podeszwy

Dziś jestem tylko na moje 5 minut, więc wrzucam tylko bardzo sympatyczny i ciekawy link: Jego wysokość Christian Louboutin. Ogólnie ciekawy, nie tylko dla kobiet i trans. Okazuje się, że facet miał wizję i siłę do jej realizacji.

Pierwsze i dziesiąte…. no…, będę starać się mieć. :D

28
lis
11

Ballet heels? Niektórzy mówią, że się nie da!

Ci, którzy regularnie czytają ten blog albo mają ze mną dłuższy kontakt, to wiedzą, że jednym z moich największych fetyszowych marzeń są “ballet heels”. No cóż, tak się jakoś stało, że miałam chwilowy dopływ gotówki, i w zeszłym miesiącu postanowiłam zamówić jedną parę z Pleasera. Mam nadzieję, że zamówienie dojdzie do mnie chociażby do Bożego Narodzenia….

Mniejsza z tym, którą parę z nich wybrałam, ale wbrew temu, co niektórzy sądzą, to w tym da się chodzić!

….aj, ten tatuaż z dreamatcherem podejrzanie zaczyna za mną chodzić…… tak w ogóle to jestem przeciwniczką tatuaży, bo co dres to tatuaż….. ale coś tm oryginalnego, czego nie będzie miał żaden dresiarz spod Żabki…… trochę mnie nęci.

….no i taki tam sympatyczny tutorial……

…i jakaś tam kwintesencja całości. :D

23
lis
10

ach, te statystyki…

Nigdy nie lubiłam przedmiotów ścisłych i nigdy nie byłam z nich dobra. Z fizyką, chemią i informatyką radziłam sobie dobrze chyba tylko dlatego, że byłam naprawdę dobra z przedmiotów humanistycznych, a matematyka to do dziś dla mnie czarna magia…, no ale miałam siłę woli, żeby wyuczyć się chociażby na pamięć tego, czego zupełnie nie rozumiałam, a nauczyciele nie podkładali mi nóg widząc, że jestem dobra w innych dziedzinach i widząc moje starania, i jakoś zawsze mnie przepychali przynajmniej na średnich ocenach ze swoich przedmiotów.
Została mi jednak jedna słabość: to, że lubię wiedzieć co i ile mam, czyli taka zupełnie podstawowa statystyka, a że dzisiaj zahaczyłam kolejne rajstopy, to mnie wzięło na sprzątanie i podliczanie czego i gdzie i ile mam, więc i co w najbliższym czasie wypada mi kupić, więc przejrzałam jak na razie komodę, i:

  • rajstopy – tylko 10 całych par, tragedia, trzeba jechać do jakiegoś Tesco, albo pilnie przeszukać Allegro
  • pończochy samonośne… tylko 11… to samo co z rajstopami
  • podkolanówki – 26 par… skąd się aż tyle u mnie tego namnożyło to nie wiem chociaż…. no co prawda to prawda, nie wiem czy mam więcej niż 3 czy 4 pary takie same
  • zakolanówki – 3 pary, ani to dużo ani mało…
  • stopki do balerinek i napalcówki do klapek – 6 par – chyba w sam raz
  • skarpetki – 3 pary, znowu Tesco albo Allegro…
  • pończochy do paska – tych za to doliczyłam się jak na razie 24 pary… może być
  • legginsy – 6 par, mało, ale jak na razie wystarczy
  • majtki (stringi, figi, szorty) – 32 pary – na jakiś czas wystarczy
  • półgorsety – 5 sztuk, wszystkie Triumpha
  • biustonosze – 19 (Triumph, Marks&Spencer, Naturally Close, Bonmarche…)

Na dzisiaj wystarczy, a jeżeli wystarczy mi sił, to jutro ciąg dalszy…

04
lis
10

w legginsach nie zdobędziesz jego serca

Po długiej nieobecności, przeglądając sobie Wirtualną Polskę tu i tam trafiłam na taką perełkę: link do WP.pl.

Mhmm.. muszę Wam wyznać, że nie zgadzam się z tytułem tego mojego wpisu, ale o tym ociupinę dalej. Zachęcam do zapoznania się z linkiem, ponieważ to do niego odnoszę resztę notki.

  • Gwen Stefani i spodnie z pojemnikiem na kupę
    Zgadzam się. Jestem obrzydliwa, ale gdzieś zasłyszałam to porównanie i chodzi za mną jak mój kot za cielęcymi parówkami. Alladynki są okropne, nie trawię ich, dziewczyny wyglądają w nich jak urwane z haremu w którym rządzi jakiś eunuch ze spaczonym gustem. Ten krój nie tylko przypomina mi hiphopowców, których ideologii??? nigdy nie zrozumiem, ale pasuje do tak niewielu osób, że powszechna moda na to to obciach i tyle.
  • Agyness Deyn i ogrodniczki
    Zgadzam się. Ogrodniczki są super dla kobiet w ciąży i Antona z Tyrolu. Dla nikogo więcej, poza zboczeńcami, co tylko lubią popatrzeć jak ich kobieta pieli grządki z marchewką i cebulą.
  • Agnieszka Włodarczyk i UGGSy
    Zgadzam się. Uggsy to koszmarek aktualnej mody, wypromowany dzięki kilku gwiazdkom… i sprawdza się powiedzenie, że jeżeli but jest wygodny, to na pewno nie jest ładny, czy jakoś tak, w każdym razie sens chyba zachowałam, ach… No może są wygodne, ale dziewczyna wygląda w nich jak dziewoja od krów w prasłowiańskich łapciach z łyka i seksapilu ma mniej więcej tyle samo. Jeśli je kiedykolwiek kupię, to tylko po to, żeby sprawdzić, czy są chociaż naprawdę wygodne.
    Bleee… i te skarpetki wystające z UGGSów…. Podkolanówki-antygwałty są mega bardziej seksowne.
  • Brooke Burke i spodnium
    Zgadzam się. Nawet bez komentarza.
  • Mariah Carey i legginsy
    Nie zgadzam się. W którymś poprzednim poście zresztą o tym pisałam, że legginsy dobrze dobrane do reszty stroju, do tego na ładnej pupie i nogach są dla mnie bardzo seksowne, niestety te, które ma na sobie Mariah Carey nadają się bardziej na rower niż miasto.
    W swojej szafie mam trochę legginsów (Kinga – te z Marilyn, to rzeczywiście bardzo nie to o co mi chodziło, są fajne, przyjemne w dotyku, ładnie wyglądają i można je założyć do kilku rzeczy, ale to nie to, nie to… kupiłam, żeby się przekonać, ale dzięki za ostrzeżenie, miałaś rację), ale wydaje mi się, że potrafię je lepiej skomponować z resztą ubioru niż Mariah…
  • Patrycja Markowska w okularach a’la tajniak
    Zgadzam się. Takie okulary pasowały do sługusów poprzedniego systemu i donżuanów tej epoki, pozujących na amerykańskich twardzieli. Dziś to obciach i żenada.
  • Kim Kardashian i gladiatorki
    Nie zgadzam się. Mam przynajmniej 3 pary gladiatorek, i hmhm… zdecydowanie ładniejszych niż nosi Kim, ale chyba nie kupionych za tą samą cenę… Proporcjonalna, ładna i zadbana stopa będzie w nich wyglądać ładnie i seksownie, nawet jeśli nie ma się takiej pupy jak Kim…
    Teraz szukam takich jak poniżej, ale jak na złość na Allegro jest rozmiar mniejszy i większy, ale nie ma mojego… 

    gladiatorki new look
    tanie gladiatorki New Look
  • Diane Keaton i frak
    Zgadzam się Jeżeli mnie senne oczy nie mylą, to ona ma na sobie nie garnitur czy smoking, ale frak… Znowu bez komentarza… I jeszcze ta czarna muszka do fraka i brak białej kamizelki… Ona wygląda jak kelner z lepszej restauracji!!! Szczyt nowobogackiego bezguścia i braku znajomości dobrych manier, żal.pl, itp.
  • Paris Hilton i opaska
    Zgadzam się. Tego typu opaska na głowie kojarzy mi się tylko z niedomytymi i zaćpanymi hipisami. Pewnie chodziło o jakiś manifest czy “kontestację”, ale wyszło jak zawsze w jej przypadku: beznadziejnie.
  • Kate Hudson i frędzle
    Zgadzam się. To wygląda okropnie, coś jak niedorobiona indiańska księżniczka, a już na pewno frędzle nie dodają seksappealu.
20
lip
10

dzień dobroci dla butów, cd.

Postanowiłam dziś dokończyć nieszczęsny temat butów, bo zawsze mnie w domu uczyli, że trzeba kończyć to, co się zaczęło. ;)
Co prawda, to prawda – dom nie należy do moich najmilszych wspomnień, ale przynajmniej starali mi się przekazać zapewne słuszne nauki życiowe.

W każdym razie, dokupiłam ostatnio zapomnianą bezbarwną pastę, i wzięłam się solidnie i uczciwie za odświeżanie butów, żeby jak najdłużej mi posłużyły, co przy rozmiarze mojej kolekcji, to wcale nie jest takie łatwe. Trzeba najpierw wyszukać buty z naturalnej skóry (większość), a później się nimi zająć, na każdą parę poświęcając przynajmniej z 10 minut.

Mam taką słabość, że często-gęsto kupuję buty i nie tylko buty na Allegro, bo tylko tam można znaleźć coś ciekawego, nietuzinkowego, i do tego z moich ulubionych marek. W sklepach przestałam kupować, bo tam albo chińszczyzna za grosze, albo ceny wołające o pomstę do nieba. Nie powiem, nie odmówię sobie czasami Ryłko, Lux, Zara, H&M, New Yorker czy podobnych, ale zwłaszcza w trzech pierwszych trudno trafić coś ładnego za rozsądną cenę. Jeśli jest naprawdę ładne, to ma i cenę odpowiednią. No i właśnie dlatego czasami kupuję buty, których fason niesamowicie mi się podoba, a oceniane są przez poprzednią właścicielkę jako stan najwyżej “dostateczny”. Tymczasem, po dobrym pastowaniu, a czasami po jakiejś drobnej naprawie, jak wymiana fleczków, buty odzyskują blask. Po kilku latach praktyki ma się już jakieś doświadczenie, i wiadomo, co się nadaje do kupienia, a co nie.
Przynajmniej nauczyłam się wykonywać drobne, szewskie wyprawki. ;)
Tak miałam z jednymi balerinami Dorothy Perkins, wiązanymi na krzyż wokół kostki, które potrzebowały pół opakowania pasty, żeby odzyskać dawną świetność, bo poprzednia właścicielka po prostu je tragicznie zaniedbała i wystawiła na aukcji jako zniszczone.

Na Allegro kupuję nie tylko rzeczy używane, ale także i nowe… Czasami mam tak, że jakiś fason zauważony na ulicy wyjątkowo wpada mi w oko, i później poszukuję go pośród ulubionych marek, czasami płacąc za niego dość wygórowane sumy. Ale nie żałuję.

Bynajmniej, Allegro nie jest moim jedynym źródłem ciekawych ubrań i butów, zdarza mi się też kupować po lumpeksach, ostatnio trafiłam na sportowe baleriny Puma, w takim fasonie, którego poszukiwałam od dawna, więc prawie zemdlałam na ich widok, i wzięłam je za blisko 100zł, w ciemno, bazując tylko na swoim wyczuciu rozmiaru. Okazały się idealne, wymagały tylko nieco wysiłku, żeby wyglądały jak nowe.

Lubię buty albo bardzo, bardzo klasyczne, jak szpilki czy baleriny z kokardką, ale także takie, które są w awangardzie, i pojawiają się (na razie) przede wszystkim na wybiegach mody.
Poza tym… Lubię tak ciuchy, jak i buty dobrej jakości, w pierwszym rzędzie uznanych marek. Nie, nie jestem blacharą, i nie tylko do marki przywiązuję wagę, ale zwyczajnie wiem, że na takim ciuchu czy butach się nie zawiodę, tak w jakości jak i rozmiarze, i będę to nosić przez długi czas. Sporadycznie zdarza mi się kupować np. w Deichmannie, ale przeważnie wtedy, kiedy coś mnie z ich kolekcji kompletnie zauroczy, i nie mogę znaleźć odpowiednika lepszej marki.
Kiedyś kupiłam baleriny z paskiem przez środek stopy w jakiś sklepie. Dziś trzymam je w pudełku tylko z sentymentu, ponieważ ich woń (ftalany?) jest zwyczajnie nie do zniesienia.
Jak wspomniałam, preferuję buty z prawdziwej skóry, tak jak pończochy wolę z prawdziwego nylonu. Nie zależy mi na “czymkolwiek”. Wolę poświęcić ze 3 czy 4 razy więcej pieniędzy, a mieć coś naprawdę na jakiś tam poziomie i móc się w tym świetnie poczuć. Oczywiście, nie zawsze jest to możliwe, np. taki Pleaser, ma obuwie przeważnie z syntetyków, ale zwyczajnie nie ma lepszego odpowiednika.

Mmm… Mam też taki szczególny fetysz, lubię buty, których nie mogę szybko zdjąć, znaczy takie zapinane na zamki lub klamerki… Daje mi to uczucie lekkiego zniewolenia i świadomość, że kiedy w tym wyjdę, to nie mam możliwości łatwej przemiany “en homme”. Taka adrenalina, coś jak sport.

Jako podsumowanie, muszę się przyznać, że nie dałam rady w jeden “dzień dobroci dla butów” zając się całą zawartością szaf, i pewnie niedługo czeka mnie powtórka.

17
lip
10

dzień dobroci dla butów, czyli kolejne rozważania o modzie

Dziś mam po raz pierwszy od bardzo dawna wolną sobotę, czyli taką, kiedy nigdzie nie wyjeżdżam.

Jak zwykle muszę przeprosić wiernych czytelników bloga za nieregularność wpisów, ale przechodziłam po raz kolejny mały kryzys tożsamości. Transki pewnie dobrze wiedzą o co chodzi.

W związku z tym postanowiłam już więcej nie obiecywać, że wpisy będą regularne. Taki mój urok, że piszę wtedy, kiedy mam ochotę i potrzebę, a nie wtedy, kiedy czuję się do tego zmuszona. Jeśli ktoś szuka ze mną kontaktu, to istnieje email, który staram się sprawdzać chociaż raz czy dwa na tydzień.

Wracając do tematu butów: korzystając z tego, że dziś mam trochę czasu dla siebie, a i większą ochotę na pewne sprawy, kupiłam dziś w markecie dwa pudełka czarnej pasty do butów, przy czym oczywiście zapomniałam o przynajmniej jednym bezbarwnej. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie pasta do butów, to musi być pasta, czyli takie smarowidło, co wsiąka w skórę i czyni ją elastyczną i odporną na zgięcia, i do tego nadaje połysk, a nie tylko nadaje połysk (jak Kiwi w tubce – żal, żenada i co tam jeszcze).

Jak Znajomi, a i pewnie niektórzy Czytelnicy bloga wiedzą, jednym z moich zboczeń (mam ich kilka typowo kobiecych i jedno typowo męskie) są buty. Może to dlatego, że kiedy dorastałam, to były dla mnie zawsze nieosiągalnym marzeniem? Może to jakaś pozostałość po tym, kiedy, jako nastolatka chodziłam po mieście i pożerałam wzrokiem sklepowe witryny i nogi dziewczyn idących przede mną? Kto wie?
Pierwsze buty, koturny Figure, kupiłam dopiero kiedy miałam jakieś 17 lat, pisałam o tym w którymś poprzednim wpisie. Mam je do dziś, ale rzadko zakładam, chyba dlatego, że są takie tam dyskotekowo-łóżkowe i nie mam dla kogo. Zresztą, mam kilkanaście takich par, które wyciągam z czeluści moich szaf dopiero wtedy, kiedy naprawdę mocno odezwą się we mnie hormony, i chcę sama dla siebie poczuć się seksownie lub nawet bardzo seksownie. Do butów dołącza wtedy też odpowiednia bielizna, ciuszki i parę innych rzeczy, ale to temat na zupełnie inny wpis. ;)

29
sie
09

Jesienna moda – rajstopy

Już zdążyłam się rozchorować, a to nieomylny znak, że jesień zbliża się wielkimi krokami. Czas znowu przejrzeć szafę i poszukać rzeczy na tą porę roku. Bynajmniej nie narzekam na brak jesiennych ciuchów, ale czasami warto pójść za trendami i zaopatrzyć się w kilka rzeczy modnych w tym sezonie. Zacznę od rajstop i pończoch, których mi zawsze brakuje, tym bardziej, że pojawiło sie dużo nowych seksownych i stylowych wzorów. Oto niektóre cele moich najbliższych łowów:

veneziana1veneziana2veneziana3veneziana4

veneziana5veneziana6veneziana7veneziana8

veneziana9veneziana10veneziana11veneziana12

Wszystkie fotki pochodzą z tegorocznej kolekcji Veneziana, która jest moją ulubioną firmą od rajstop i pończoch.

30
lip
09

Nowe statystyki

Rok i pięć miesięty temu, otwierając się na świat, zrobiłam pierwszy spis moich ciuchów. Dziś mija pewna rocznica, więc postanowiłam zrobić kolejny. Eeeech… Ta rocznica nie jest dla mnie przyjemna, powiedziałabym nawet, że bardzo nieprzyjemna ale co mam zrobić? Jest i już. Co się stało, to się nie odstanie, ale takie porządki i liczenie ciuchów, to zawsze jakiś sposób na oderwanie myśli od minionych przykrych wydarzeń. Dzięki temu właśnie zbieram się jakoś do kupy. Jutro będzie lepiej. Zawsze tak było, teraz też będzie.

Przez najbliższe dni będę uzupełniać ten wpis, więc zainteresowane i zainteresowanych proszę  o obserwowanie tego wpisu.

Prawie półtorej roku temu miałam ich 35 par. Dziś przekroczyłam magiczną granicę 200 par. Tak. Naprawdę. Poważnie. Wiem, że trudno uwierzyć. Mam 202 (dwieście dwie) pary butów. Od baletek do tańca do lakierowanych kozaków na platformie, które sięgają mi do pół uda. Zajmują dwie szafy, całą powierzchnię na szafach i dużą półkę na buty. Dla najbliższych osób znajdą się jakieś foty.

Tak samo jak poprzednio, nie liczę rajstop, pończoch, zakolanówek, podkolanówek, skarpetek, stopek (nowość w mojej garderobie), bo jest ich także z 200 par, i nie mam tyle cierpliwości, żeby je policzyć.

06
maj
09

Zabezpieczony: moja garderoba: rzeczy z “historią”

Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić swoje hasło poniżej:

19
sie
08

fetysz, część druga

Właśnie wróciłam z wakacji, więc mam nieco zapału, żeby opisać kilka swoich kolejnych “must have”. Jak możecie zauważyć, mój gust nazwałabym klasycznym. Nie lubię kiczowatej ekstrawagancji charakterystycznej u wielu polskich transek. Nie zależy mi na tym, żeby założyć na siebie byle co, byleby poczuć się bardziej kobieco. Ja po prostu nie wyjdę na ulicę, nie będąc pewna, że wyglądam idealnie. :)

Śliczne klapeczki do porannej i wieczornej wędrówki do łóżka

Śliczne klapeczki na rano i wieczór

Klasyka i elegancja w najlepszym wydaniu

Klasyka i elegancja w najlepszym wydaniu

Czy te Mary Janes nie są słodkie?

Czy te Mary Jane's nie są słodkie?

Pierwsze moje gorące marzenie

Pierwsze moje gorące marzenie

Drugie gorące marzenie

Drugie...

Trzecie - nie mniej gorące od pozostałych...

Trzecie...

Nieco erotyczna klasyka

Nieco erotyczna klasyka

Te też ładne

Te też ładne

Odrobina retro

Odrobina retro

ala Brazylia

a'la Brazylia

Paryski styl

Paryski styl

akurat na imprezę

akurat na imprezę




Chwilowe motto

- To chłopiec czy dziewczynka?
- Nie uważasz, że jest trochę za wcześnie na przypisywanie ról społecznych?

"Sens życia wg Monty Pythona"

 

Maj 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Kontakt ze mną

Google Talk, Jabber, AQQ, Gajim, GG Lite, Spik i cała reszta XMPP'owej menażerii:
Jabber XMPP GTalk dorotatvjabber.org

Uwaga! Powyższe nie jest adresem email, tylko ID Jabbera! Adres email znajduje się poniżej.

Aktualny adres email:
dorotatvcaress.com

Trochę więcej o mnie

Transka M2F.
Absolutna fanka butów. Zarówno tych zwyczajnych, codziennych, ale przede wszystkim nietypowych, "łóżkowych" i drogich.
Z dużym odchyłem w stronę prawdziwych nylonowych pończoch, gorsetów i stylu pin-up.

I love nylon stockings
I like to wear high heels
Usually, I wear ballet flats
Ballet stilettos are very sexy for me
I love to wear high boots
Usually, I wear stockings
I love fishnet stockings, pantyhose, bodystockings, pants... whatever

O blogu


pagerank 2

Ulubione marki

To nie to, żebym patrzyła na metkę. Jeżeli coś mi się naprawdę podoba, to kupuję i już. Ale przy niektórych mam swoje sprawdzone rozmiary, a do tego podoba mi się wzornictwo, no i wiem jaką jakość otrzymam.

asos atmosphere buffalo denim co. doc johnson dorothy perkins dr martens dunnes stores gatta heavy duty h and m killah leg avenue lux marilyn marisha miss sixty marks and spencer new look new yorker next nike pleaser usa puma ryłko primark - secret possessions skechers troll wrangler zara

Książki

No data found
Book recommendations, book reviews, quotes, book clubs, book trivia, book lists

del.icio.us


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.