Postanowiłam dziś dokończyć nieszczęsny temat butów, bo zawsze mnie w domu uczyli, że trzeba kończyć to, co się zaczęło. 
Co prawda, to prawda – dom nie należy do moich najmilszych wspomnień, ale przynajmniej starali mi się przekazać zapewne słuszne nauki życiowe.
W każdym razie, dokupiłam ostatnio zapomnianą bezbarwną pastę, i wzięłam się solidnie i uczciwie za odświeżanie butów, żeby jak najdłużej mi posłużyły, co przy rozmiarze mojej kolekcji, to wcale nie jest takie łatwe. Trzeba najpierw wyszukać buty z naturalnej skóry (większość), a później się nimi zająć, na każdą parę poświęcając przynajmniej z 10 minut.
Mam taką słabość, że często-gęsto kupuję buty i nie tylko buty na Allegro, bo tylko tam można znaleźć coś ciekawego, nietuzinkowego, i do tego z moich ulubionych marek. W sklepach przestałam kupować, bo tam albo chińszczyzna za grosze, albo ceny wołające o pomstę do nieba. Nie powiem, nie odmówię sobie czasami Ryłko, Lux, Zara, H&M, New Yorker czy podobnych, ale zwłaszcza w trzech pierwszych trudno trafić coś ładnego za rozsądną cenę. Jeśli jest naprawdę ładne, to ma i cenę odpowiednią. No i właśnie dlatego czasami kupuję buty, których fason niesamowicie mi się podoba, a oceniane są przez poprzednią właścicielkę jako stan najwyżej “dostateczny”. Tymczasem, po dobrym pastowaniu, a czasami po jakiejś drobnej naprawie, jak wymiana fleczków, buty odzyskują blask. Po kilku latach praktyki ma się już jakieś doświadczenie, i wiadomo, co się nadaje do kupienia, a co nie.
Przynajmniej nauczyłam się wykonywać drobne, szewskie wyprawki. 
Tak miałam z jednymi balerinami Dorothy Perkins, wiązanymi na krzyż wokół kostki, które potrzebowały pół opakowania pasty, żeby odzyskać dawną świetność, bo poprzednia właścicielka po prostu je tragicznie zaniedbała i wystawiła na aukcji jako zniszczone.
Na Allegro kupuję nie tylko rzeczy używane, ale także i nowe… Czasami mam tak, że jakiś fason zauważony na ulicy wyjątkowo wpada mi w oko, i później poszukuję go pośród ulubionych marek, czasami płacąc za niego dość wygórowane sumy. Ale nie żałuję.
Bynajmniej, Allegro nie jest moim jedynym źródłem ciekawych ubrań i butów, zdarza mi się też kupować po lumpeksach, ostatnio trafiłam na sportowe baleriny Puma, w takim fasonie, którego poszukiwałam od dawna, więc prawie zemdlałam na ich widok, i wzięłam je za blisko 100zł, w ciemno, bazując tylko na swoim wyczuciu rozmiaru. Okazały się idealne, wymagały tylko nieco wysiłku, żeby wyglądały jak nowe.
Lubię buty albo bardzo, bardzo klasyczne, jak szpilki czy baleriny z kokardką, ale także takie, które są w awangardzie, i pojawiają się (na razie) przede wszystkim na wybiegach mody.
Poza tym… Lubię tak ciuchy, jak i buty dobrej jakości, w pierwszym rzędzie uznanych marek. Nie, nie jestem blacharą, i nie tylko do marki przywiązuję wagę, ale zwyczajnie wiem, że na takim ciuchu czy butach się nie zawiodę, tak w jakości jak i rozmiarze, i będę to nosić przez długi czas. Sporadycznie zdarza mi się kupować np. w Deichmannie, ale przeważnie wtedy, kiedy coś mnie z ich kolekcji kompletnie zauroczy, i nie mogę znaleźć odpowiednika lepszej marki.
Kiedyś kupiłam baleriny z paskiem przez środek stopy w jakiś sklepie. Dziś trzymam je w pudełku tylko z sentymentu, ponieważ ich woń (ftalany?) jest zwyczajnie nie do zniesienia.
Jak wspomniałam, preferuję buty z prawdziwej skóry, tak jak pończochy wolę z prawdziwego nylonu. Nie zależy mi na “czymkolwiek”. Wolę poświęcić ze 3 czy 4 razy więcej pieniędzy, a mieć coś naprawdę na jakiś tam poziomie i móc się w tym świetnie poczuć. Oczywiście, nie zawsze jest to możliwe, np. taki Pleaser, ma obuwie przeważnie z syntetyków, ale zwyczajnie nie ma lepszego odpowiednika.
Mmm… Mam też taki szczególny fetysz, lubię buty, których nie mogę szybko zdjąć, znaczy takie zapinane na zamki lub klamerki… Daje mi to uczucie lekkiego zniewolenia i świadomość, że kiedy w tym wyjdę, to nie mam możliwości łatwej przemiany “en homme”. Taka adrenalina, coś jak sport.
Jako podsumowanie, muszę się przyznać, że nie dałam rady w jeden “dzień dobroci dla butów” zając się całą zawartością szaf, i pewnie niedługo czeka mnie powtórka.