Nic się nie zmieniło.
No może poza tym, że zauważyłam, że schudłam. Spodnie zaczęły ze mnie trochę lecieć, no może bez przesady, ale tak, że to odczułam. Niby nic dziwnego, ale wczoraj założyłam kozaki, oficerki, które zwykle ledwo dopinałam…… a tu….. cud! Dopięłam lekko i od ręki, a do tych kozaków, które pół roku temu były akurat, to mogę dziś wpuścić dżinsowe rurki. Dopięłam nawet takie, które zawsze były za wąskie: skórzane Marks&Spencer (cudo! całe ze skóry razem z podeszwą), za które kiedyś się strasznie wypłaciłam, a które miały iść do szewca na rozciągnięcie. Nie wiem tylko, czy to wszystko jest efektem ponadnormatywnej pracy w ostatnim czasie, czy dość wytrwałych i regularnych ćwiczeń. Nieważne. Byle to utrzymać.
Ach, no w sumie to nawet się zmieniło. No może nie tak oczywiście i wyraźnie, ale do mojego Bestiariusza dodaję dziś nowy takson:
transka-molestator
Jak sama nazwa wskazuje jest to osoba płci “trans”. Niestety, jej charakterystyczną cechą jest próba przekonania mnie, że związek trans-trans ma sens i jest to coś wspaniałego, o czym powinnam była marzyć od zarania mojej świadomości. Ten typ zupełnie nie przyjmuje do wiadomości, że taka relacja mnie nie interesuje ani emocjonalnie, ani (tym bardziej) nie pociąga fizycznie. I dotychczas, czyli przez jakieś ostatnie 3 czy 4 lata, zaledwie jednej trans udało się mnie zauroczyć do tego stopnia, że zaczęłam się nad taką relacją zastanawiać.
Uwaga: powyższy typ charakteryzuje się podwyższoną odpornością na spławianie.
caress.com







0 Odpowiedzi do “po świętach”