Nie wiem jak u innych dziewczyn, ale moje “świadome” transowanie od samego początku wiązało się z internetem. Tu odkryłam shemale, tu nawiązałam pierwsze znajomości i odkryłam, że nie jestem sama, że są inne dziewczyny podobne do mnie. Niestety też tutaj dowiedziałam się, że nie da się ze sobą walczyć, bo walka powoduje tylko powrót “ja” z podwójną siłą. Ale też tu dowiedziałam się, że są faceci, którzy lubią takie dziewczyny. No i właśnie o nich jest ten wpis.
Przez dwa, no może trzy lata rozmów zrobiłam sobie na własny użytek małą taksonomię.
Konkret
Najpopularniejszy. Są dwie odmiany tego typa: lajtowa i hard. Obie charakteryzują się zadawaniem prostych, żeby nie powiedzieć prostackich pytań, które skrywają gładką korę mózgową.
Typ lajtowy pyta pseudoszarmancko: “umawiasz się?”, “dasz się zaprosić na kawę?”, “masz ochotę się spotkać?”. Zazwyczaj odpowiadam, że nie umawiam się z nieznajomymi, i jedni daja sobie spokój od razu, innym trzeba to powiedzieć bardziej wprost.
W wersji hard sens pytań jest taki sam jak w lajtowej (czy dam się łatwo przelecieć), ale według ich autorów mają może brzmieć bardziej samczo i podreperować ich wątłe ego: “obciągniesz mi?”, “chcesz się zabawić?”. Na uprzejmą odpowiedź, że nie jestem zainteresowana znajomością z kretynem, reagują przeważnie spontanicznie: “to spierdalaj szmato!!!”.
Powszechnie używają właśnie “!!!”, syndromu dzieci neostrady, stąd mój apel do rodziców: zainteresujcie się co robią wasi nastoletni synowie ucząc się przed komputerami, a życie będzie prostsze i przyjemniejsze.
O ile typ lajtowy czasami rzeczywiście próbuje dążyć do spotkania, o tyle hard zazwyczaj dąży jedynie do zanieczyszczenia majtek, dywanu, klawiatury, kubka czy czego tam ma w zwyczaju. Kiedy już sobie ulży, to urywa kontakt.
Telefonista
Specjalna odmiana Konkreta, rozmowę zaczyna zwykle od “masz telefon?”, “masz kamerkę?”, “masz skype?”. Nie wiem jak reaguje na dalszy rozwój wypadków, bo nie odpowiadam, spławiam albo blokuję. Jeżeli ktoś wie o nim coś więcej, to proszę o wpis w komentarzach.
Fotoamator
Druga specjalna odmiana Konkreta. Ten z kolei pyta o foto. Na jego foto, które ma przysłać w odpowiedzi, można czekać przeważnie do końca świata. Zdarzają się też przysyłający foto kolegi, albo jakiegoś ciacha znalezione na NK.
Osobnik nie potrafi pojąć swoim małym rozumkiem, że od pewnego czasu moje foto może dostać tylko ktoś, kto już mi odpowiada pod innymi względami. Przede wszystkim intelektualnymi.
Opowiadacz
Jest jak krowa, co dużo ryczy a mało mleka daje. Pewnie dosłownie i w przenośni. Zaczyna zwykle bardzo miło, bywa niegłupi i wygadany, roztacza wspaniałe wizje, czasami wyśle niewyraźne foto, ale to wszystko co ma do zaoferowania. Często jest żonaty albo w jakimś innym związku, co zwykle stara się ukryć, żeby nie spłoszyć zwierzyny. Jego jedyną zaletą jest to, że miło się z nim gada, ale gdy zaczynam być nim rzeczywiście zainteresowana i zadaję poważne pytania, to wykręca się od odpowiedzi, albo przestaje odpowiadać.
Typ denerwujący, ale nieszkodliwy, przynajmniej można przy nim posnuć ciekawe fantazje.
Konkretny opowiadacz
Łączy cechy opowiadacza, bo można z nim porozmawiać jak z człowiekiem, ale w każdej wiadomości potrafi zapytać o spotkanie. Nie lubię nachalnych, spławiam od razu.
Nieszczęśnik
Rzadko spotykany okaz miejskiej fauny, ale kilka razy na takich trafiłam. Zaczyna zwykle miło, jak opowiadacz, ale kiedy stwierdzi, że trafił na podatny grunt przechodzi do strasznie smutnej i tragicznej historii całego swojego życia albo ostatniego związku.
Nie wiem czego oczekuje. Współczucia? Jest emo? Trafił na mnie przez pomyłkę? Taki ma patent na podryw?
Na początku cierpliwie wysłuchuję, ale spławiam, jeżeli nie czuję, żeby kiedykolwiek miał przestać się użalać. Jeśli zaczynam się orientować, że łże jak pies, to wyłazi ze mnie suka i pytam, czy chce jakąś żyletkę czy coś, bo po co ma się dłużej tak strasznie męczyć.
Upierdliwiec
Dowolny z powyższych typów w wysokich dawkach. Kompletnie nie rozumie, że można się nim nie zainteresować. Niezblokowany, potrafi bez końca przysyłać wiadomości. Czasami próbuje metody na amnezję, odzywając się po miesiącu albo dwóch i próbuje zagajać od nowa. Nie wiem tylko, czy liczy na moją amnezję, czy sam ma problem z pamięcią.
Transka-Molestator
Jak sama nazwa wskazuje jest to osoba płci „trans”. Niestety, jej charakterystyczną cechą jest próba przekonania mnie, że związek trans-trans ma sens i jest to coś wspaniałego, o czym powinnam była marzyć od zarania mojej świadomości. Ten typ zupełnie nie przyjmuje do wiadomości, że taka relacja mnie nie interesuje ani emocjonalnie, ani (tym bardziej) nie pociąga fizycznie. I dotychczas, czyli przez jakieś ostatnie 3 czy 4 lata, zaledwie jednej trans udało się mnie zauroczyć do tego stopnia, że zaczęłam się nad taką relacją zastanawiać.
Uwaga: powyższy typ charakteryzuje się podwyższoną odpornością na spławianie.
Ideał
Trafiłam na takich dwa lub trzy razy. Ma najwięcej cech z opowiadacza, czasami trochę z nieszczęśnika. Nie jest nachalny. Nie naciska. Nie nalega na więcej niż w jakiejś chwili chcę dawać. W którymś momencie otwiera się przede mną, a wtedy atmosfera robi się naprawdę urocza. Zawsze jest żonaty lub w związku i ostrożnie sonduje czy mi to nie przeszkadza. Poszukuje w życiu odskoczni i emocji. Ten typ lubię najbardziej. Niestety, znajomość zawsze rozwala się z mojej winy.
Elf, jeżeli czytasz tego bloga i nie masz do mnie żalu, że we wrześniu zniknęłam, proszę odezwij się, bo ja nie mam odwagi.
caress.com







1 Odpowiedź do “trans-dating, czaty i podobne”