Rok i pięć miesięty temu, otwierając się na świat, zrobiłam pierwszy spis moich ciuchów. Dziś mija pewna rocznica, więc postanowiłam zrobić kolejny. Eeeech… Ta rocznica nie jest dla mnie przyjemna, powiedziałabym nawet, że bardzo nieprzyjemna ale co mam zrobić? Jest i już. Co się stało, to się nie odstanie, ale takie porządki i liczenie ciuchów, to zawsze jakiś sposób na oderwanie myśli od minionych przykrych wydarzeń. Dzięki temu właśnie zbieram się jakoś do kupy. Jutro będzie lepiej. Zawsze tak było, teraz też będzie.
Przez najbliższe dni będę uzupełniać ten wpis, więc zainteresowane i zainteresowanych proszę o obserwowanie tego wpisu.
Prawie półtorej roku temu miałam ich 35 par. Dziś przekroczyłam magiczną granicę 200 par. Tak. Naprawdę. Poważnie. Wiem, że trudno uwierzyć. Mam 202 (dwieście dwie) pary butów. Od baletek do tańca do lakierowanych kozaków na platformie, które sięgają mi do pół uda. Zajmują dwie szafy, całą powierzchnię na szafach i dużą półkę na buty. Dla najbliższych osób znajdą się jakieś foty.
Tak samo jak poprzednio, nie liczę rajstop, pończoch, zakolanówek, podkolanówek, skarpetek, stopek (nowość w mojej garderobie), bo jest ich także z 200 par, i nie mam tyle cierpliwości, żeby je policzyć.
caress.com






hihi, super że w ogóle ci się chciało liczyć, ja wprawdzie mam mało butów ale ciuchami nadrabiam to kilkudziesięciokrotnie
, i pewna jestem że ich nie zliczę
Hej!!
Pisze tutaj ponieaż coś nie tak z moją skrzynką pocztową, hm, odpisz jeśli możesz lub oddzwoń, wyślij sms…
Pa!
Ach, no tak, a ja głupia dziwię sie, że emaile do mnie wracają. Dopiero teraz odpisuję, bo jakiś czas tu nie zaglądałam, ale u mnie już w porządku. Może powinieneś założyć nową skrzynkę?