Nie cierpię upałów. Szczególnie takich, kiedy w powietrzu brakuje tlenu, a wszystkie ciuchy, nawet miniówki i bielizna zdają się obklejać ciało. To nie to, że nie lubię lata. Bardzo je lubię. Nie lubię lata w mieście. Nad wodą, lub choćby w jakimś lesie, to zupełnie co innego… W takie właśnie dni jak dziś, kiedy wydaje mi się, że nawet klawiatura klei mi się do palców… odpływam w marzenia. Ach…! Ile bym dała, żeby teraz leżeć na jakiejś ustronnej plaży nad jeziorem, które trudno znaleźć na mapach! W sumie, to nawet nie musiałaby być plaża… Wystarczyłby ładny kawałek łąki i zejście do wody. Leżałabym w moim nowym, jednoczęściowym kostiumie i wystawiała plecy, nogi i pupę na słońce, i nie musiała myśleć o niczym… No, może niezupełnie. Do zestawu plaża + woda + ustronne miejsce przydałby się jeszcze jeden szczegół. Silne męskie dłonie, które by zadbały o właściwe nasmarowanie mnie olejkiem. Właściwie, to fajnie by było, gdyby do tych dłoni był jeszcze kompletny facet…
23
lip
09
caress.com






nie ty jedna masz teraz takie myśli uwierz mi, a co do upału to zależy jeszcze na którym piętrze mieszkasz. ja na 3 i nie uwierzysz ale jeszcze dycham
chociaż jak ja wytrzymam to całe lato to w głowę zachodze.
buźka
Czasami marzenia się spełniają i już!