Być może kilka osób ma mi za złe, że w weekend się nie odezwałam na gg, ani nie dodałam nowego wpisu. Przepraszam, nie zdążyłam. Moje powroty to prawdziwe Powroty. Z toną ciuchów do prania, milionem wspomnień, tysiącem pomysłów, i mnóstwem innych rzeczy do zrobienia i przemyślenia. Nie było mnie dwa miesiące, a czuję się jak po powrocie z wyprawy dookoła świata. Lub dookoła siebie. Jak kto woli.
Przez ten czas załatwiłam swoje sprawy rodzinne. Mam nadzieję, że raz na zawsze. Pewnie znacie to uczucie, kiedy niby nie trzeba czegoś robić, a jednak czuje się ten przymus. Bycie, przez dwa miesiące, niecałe 100 km od domu, w którym zostało moje prawdziwe ja, to była prawdziwa gehenna. Chyba tylko transki, czytające tego bloga, zrozumieją ulgę, z jaką zrzuciłam moją drugą skórę i na nowo mogłam poczuć się sobą.
Codzienne czynności, jak pranie czy sprzątanie sprawiły mi tyle przyjemności, że nie da się tego opisać. Przez cały długi weekend doprowadzałam dom do porządku. Byłam tym naprawdę mocno zajęta.
Nawet ogrom paczek z ciuchami, które przemiła sąsiadka odbierała dla mnie od przemiłego listonosza nie wyrwał mnie z transu. Swoją drogą gdyby listonosz był odrobinę młodszy i lubił transki, to kto wie… ^^
caress.com






Pisze do odpowiedzi : co mnie podnieca w trans.
Przedewszystkim takiej osoby nie miałem okazji poznać, ale intryguje mnie sama właśnie taka osoba, dlaczego?
Może dlatego że przez sam fakt bycia kobietą w swoim życiu jest nią bardziej niż jak to piszecie: “kobieta genetyczna”.Skłamałbym pisząc ze sprawa seksu w jakimś stopniu mnie nie pociąga, pociaga, chciałbym mieć okazje przeżyć seks z taką dziewczyną,móc poznać to co skryte, szalone, namiętne i wyjątkowe jednak też nie chciałbym takiej osoby zranić, jej uczuć, godności. W życiu takie właśnie wydarzenia, chwile mają swoją wartość, swój smak. Myślę też że każdy z nas heteroseksualnych mężczyzn, nie wszyscy ale spora część marzy o poznaniu kogoś takiego,nie każdy jednak potrafi o tym mówić a tym bardziej przyznać się do swojego prawdziwego “ja” w obawie przed reakcją innych ludzi.Ja po cichutku liczę że może kiedyś będę miał ku temu okazję i wiecie? Nie przeraza mnie myśl typu: co inni powiedzą?
Miłe jest to, co piszesz.
W jakimś stopniu pewnie masz rację. Bycie “trans” zobowiązuje do ciągłej dbałości o image. My nie możemy ignorować swojego wyglądu, jak to robią czasami “genetyczne kobiety”. Nie możemy także psychicznie zarzucić ani na chwilę przyjętej w życiu roli, gdyż na dłuższą metę nie da się żyć na dwie osobowości, bo nic z tego dobrego nie wynika.
I miłe jest to, że piszesz, że nie chciałbyś zranić takiej osoby. Wiele trans sprawy seksu traktuje niebywale lekko. Niektóre piszą o sobie, że są trans, a w rzeczywistości są gejami ze skłonnościami do fetyszyzmu. Inne mają prawdziwie kobiecą duszę, ale nie zawsze decydują się na operację czy chociażby związek. Na tym rozróżnieniu opiera się mój podział, bo granica jest cienka i biegnie przez linię psychiki. Dlatego prawdziwą trans z duszą kobiety jeszcze łatwiej zranić niż kobietę, bo dochodzi do tego trudność, z jaką transki zawierają związki.
A najmilsze jest, że nie boisz się opinii. Tak trzymaj!