16
cze

Fetysz, część pierwsza

Podobno każdy ma jakiś fetysz, coś co go szczególnie podnieca… Jak niektórzy z Was wiedzą moim fetyszem są buty. Mam ich ponad 40 par, ale mój apetyt na nie nadal jest nienasycony. Poniżej przedstawiam kilka par z Pleaser USA, które, nie powiem, bardzo bym chciała mieć. ;>

DOMINA-212_SDOMINA-402domina-412
DOMINA-415DOMINA-423DOMINA-431
DOMINA-456DOMINA-460BLKPATVanity-1020
Domina-2000Seduce-2002seduce-2020

Moim problemem z butami nie jest jednak ich nadmiar, ale brak osoby, dla której mogłabym w nich ładnie lub seksownie wyglądać… Oczywiście, mogę je nosić sama dla siebie - i tak robię, ale przyjemniej by było usłyszeć jakiś komplement, poczuć dotknięcie lub zobaczyć gdzieś nabrzmiałą reakcję…

16
cze

Może jednak…

Może jednak ktoś chce mnie poznać…?

Zapraszam wszystkich (transki i facetów), którzy chcieliby mnie bliżej poznać, tylko proszę, miejcie świadomość, że jestem trans (transwestytą, dziewczyną z ptaszkiem czy jakkolwiek wolicie to nazwać…), a pozwoli Wam to uniknąć przykrych rozczarowań. Niczego nie obiecuję. Niczego nie gwarantuję. Nie proście mnie o fotki - jeżeli uznam, że powinniście je dostać - sama Wam je przyślę.

Proszę, nie namawiajcie mnie na real - to musi samo wyniknąć. Nie jestem też napaloną na każdego faceta łatwą panną, więc darujcie sobie zbyt bezpośrednie propozycje.

Jeżeli chcecie czegoś się o mnie dowiedzieć, to zapytajcie, prawdopodobnie odpowiem. Jeżeli chcecie pogadać o czymkolwiek - chętnie porozmawiam.
Nawet jeżeli chcecie tylko pofantazjować o seksie, nie ma sprawy, jestem chętna, a mam baaardzo wybujałą wyobraźnię i pewnie będę zupełnie dobrą wirtualną trans-niewolnicą, dziewiczą trans-licealistką lub perwersyjną trans-sekretarką…

Moje gg:13078911. Często jestem ukryta. ;)

01
kwi

Samotność

Siedzę teraz zupełnie sama w pustym domu, otoczona ciuszkami, butami, biżuterią i kosmetykami. Jestem wydepilowana, wykąpana, nabalsamowana, świeża i pachnąca. Mam na sobie czarną, błyszczącą obcisłą bluzeczkę, sztruksową mini, pończochy samonośne i czarne baletki w szpic. Założyłam też koronkowy stanik i bardzo seksowne tiulowe, obcisłe szorty. Nie wiem po co. Towarzyszy mi wino i kot, czasami snujący się wokoło mnie.
Przed chwilą przeglądałam stronę z ogłoszeniami trans. Ciągle to samo: napaleńcy i oszuści.
A ja poszukuję kogoś wyjątkowego. Może mam za duże wymagania i szukam perły wśród kamieni, ale nie umiem sobie wyobrazić szybkiego numerku z napaleńcem, który następnego dnia pewnie nie odbierze ode mnie telefonu.
Na dzisiejszy wieczór pozostały mi marzenia. Tak, marzę czasami, że to wszystko robię dla kogoś, kto doceni, że ładnie pachnę, czy że jestem seksownie ubrana. Chwyci za udo czy tyłek, wbije językiem w moje usta, i będzie całował namiętnie pieszcząc dłońmi moje ciało… Podniesie mi bluzeczkę, przygryzie sutki… Pozwoli, by jego męskość urosła w moich ustach i da mi szczęście rozkoszowania się moją uległością i jego smakiem… Lub zadrze mi spódniczkę i będzie pieścił dłońmi i ustami moje pośladki, by w dogodnej chwili wtargnąć we mnie, gdy ja będę udawać, że się bronię, a tak naprawdę będę kręcić tyłkiem tylko po to, by dać mu większą rozkosz i poczuć lejące się we mnie ciepło…
Ale książąt z bajki, dla których można oszaleć, chyba nie ma, za to jest butelka wina i obojętny na wszystko kot.

07
lut

Fantazja, cz. II

Sen chyba trochę mnie zmorzył. Z przerażeniem spojrzałam na zegarek, po czym głęboko odetchnęłam z ulgą. Do mojej stacyjki pozostało jeszcze całe dwadzieścia pięć minut. A jednak dwadzieścia pięć minut to niewiele jak dla kogoś, kto musi w tym czasie zrobić się na bóstwo, lub przynajmniej jego pozór. Dziękowałam sobie w duchu za moją kobiecą naturę, za to, że wszystko zawsze mam dobrze przemyślane i zaplanowane.
Zdjęłam z półki moją wielką torbę i niewiele mniejszy plecak - jednak kobiecość ma swoje wymagania. Wyjrzałam na korytarz. Nie było nikogo, nikt się nie kręcił, żeby mnie zaskoczyć podczas małego make-up.
Na początek zdjęłam martensy, w których spędziłam całą podróż. Moje stópki odziane w gęste podkolanówki odetchnęły z ulgą i z radością przyodziały się w czarne, skórzane balerinki z kokardką, na płaskim obcasie. Martensy szybko ubiłam w torbie, jednocześnie wyciągając z niej kosmetyczkę ze wszystkimi moimi akcesoriami. Korzystając z kolejowego lustra szybko zawinęłam zalotką rzęsy, ale już ich pociągnięcie tuszem sprawiło mi nie lada problem. W końcu mi się udało, mogłam uwodzicielsko spojrzeć spod nieziemsko długich rzęs. Teraz przyszła nomen omen kolej na cienie do powiek, pomadkę i konturówkę - przeklinałam w tej chwili tych, którzy kładli takie wyboiste tory, i tych, co konstruowali takie nieamortyzowane pociągi, w których trans-dziewczyna ma problem, żeby zrobić sobie make-up, cholerni ignoranci.
Zamrugałam powiekami - chyba wyglądały dobrze. Usta zwinęłam w cmok - też chyba nieźle, pomyślałam - nie wyzywająco, ale w stu procentach kobieco i może w jakiś sposób erotycznie. Fluidu nie użyłam - wieczorem nie było po co. Pazurki miałam już zrobione na lekkie french manicure już przed wyjazdem, bo w pociągu i tak by nie byłoby jak tego zrobić, a french manicure mało rzuca się w oczy.
Spojrzałam na siebie siląc się na tak wiele samokrytycyzmu na ile było mnie w tej chwili stać. Musiałam sobie przyznać, że chyba wyglądałam dość dobrze. Czarna bluzeczka z długim rękawem, na nią zarzucona krótka dżinsowa kurtka, sztruksowe dzwony, balerinki… “Ekstra” - pomyślałam. Wyciągnęłam z głębin kosmetyczki mój ulubiony flakonik - J’Adore Diora, mgiełka perfum owiała mnie czyniąc mnie jeszcze bardziej kobiecą. Spojrzałam na buteleczkę z likierem ziołowym… “Nie”, pomyślałam - cokolwiek ma stać się dziś, niech stanie się przy pełnym udziale mojej świadomości. Czułam się mimo wszystko popieprzenie seksownie - bałam się tego, co miało się stać tak, że aż żołądek miałam w gardle, ale uczucie ekscytacji było silniejsze.
Według rozkładu pociąg za pięć minut miał być na stacji, więc nie pozostało mi wiele czasu na zebranie moich obfitych bagaży.

31
sty

Fantazji część I

Jest upalny, czerwcowy wieczór, siedzę sama w drugiej klasie pociągu osobowego jadącego od jednej mieściny do drugiej. Jestem nieco nerwowa, w końcu dziś dla mnie wielki dzień, dzień, który może zdecydować o mojej przyszłości, o całym moim życiu. Atmosfera wokół mnie jest senna, nawet otyły, wąsaty konduktor skasował mi bilet nie zwracając na mnie najmniejszej cząstki swej cennej uwagi. Dzięki niemu poczułam się nieco pewniej, chyba zna wszystkich pasażerów na tej trasie, a skoro nie zaszczycił mnie swoją uwagą, to muszę wyglądać w sposób nie rzucający się w oczy dla przeciętnego obywatela. Ciekawa jestem tylko, co sobie o mnie pomyślał, może wyglądam jak dobra wnuczka jadąca odwiedzić chorą babcię na wsi, lub studentka wracająca na weekend do domu? Nieważne. Grunt, że nie zwrócił uwagi.
Zmęczenie wielogodzinną podróżą, rozpierające mnie emocje, dawały znać już znać o sobie. Wraz z zapadającym na dworze zmierzchem i mijanymi kolejnymi zapyziałymi stacyjkami robiłam się coraz bardziej senna, co chwilę przecierałam oczy by nie usnąć i nie przegapić jednej z nich, tej, na której może moje życie się zmieni na lepsze lub co bardziej prawdopodobne - na gorsze.

30
sty

Ciuszkowe statystyki

Pierwsze ciuszki, jak większość z trans-dziewczyn znalazłam we własnym domu. Przyciągały mnie swoją magią już od trzeciej klasy podstawówki, kiedy to oczarowały mnie odziane w lśniące rajstopy nogi koleżanki z ławki przede mną. Od tego czasu w większości moich fantazji pojawiały się rajstopy, a z czasem też lakierowane buciki, cienkie bluzeczki i spódniczki. Najpierw były to marzenia o samych rzeczach, ale z biegiem czasu coraz bardziej pragnęłam mieć je na sobie, poczuć dotyk cienkiego materiału czy postukać o podłogę lakierkami. Pewnego dnia pojawiło się też pragnienie, by pojawił się ktoś, dla kogo mogłabym być dziewczyną…
Do czasu, kiedy nie znalazłam się w liceum, tłumiłam te myśli. Chyba było to głupie, bo gdy tylko pojawiła się okazja, to i tak poszłam za ciosem.
Pierwsza okazja trafiła się podczas wielkiego sprzątania (kiedy moi rodzice jeszcze byli ze sobą), i była bodźcem, bez którego nie wiem czy bym była tym, kim jestem teraz.
Mama kiedyś doszła do wniosku, że jej stare rzeczy zajmują zbyt wiele miejsca i rozpoczęło się przeglądanie szaf, szuflad, kredensów i wszystkich innych zakamarków w poszukiwaniu “śmieci”. Oczywiście mi przypadł zaszczyt wyniesienia tego majdanu na śmietnik. Moja natura jednak nie pozwoliła mi zmarnować tyle dobra nagromadzonego w workach. Nie mogąc zasnąć, z bijącym sercem czekałam do rana, aż zostanę sama w domu i będę mogła dobrać się do moich skarbów. Pamiętam jak dziś, kiedy z nerwowym oddechem przymierzałam każdy niezniszczony drobiazg. Nie nazbierało się tego wiele, ale miałam wreszcie kilka własnych par rajstop, satynowe figi, dwa staniki, naddarte nylony, śliski podkoszulek i pas do pończoch. Spędziłam chyba z godzinę w łóżku rozkoszując się dotykiem kobiecości i marząc o wszystkim i niczym.
Ten dzień mnie ośmielił, przełamałam się do wielu rzeczy, ale to już tematy na inne wpisy.
Teraz kolej na statystykę na dzień dzisiejszy.
sukienki: 6
spódnice: 3
spódniczki: 7 (w tym jedna ze sztucznej skóry)
dżinsy: 3 (jedne z zamkiem z tyłu ;) )
rurki: 4
krótkie spodenki: 2
sztruksowe dzwony: 3 (2 pary biodrówek)
rybaczki: 1
inne spodnie: 1
swetry: 2
bluzy, koszule: 5
białe, wyjściowe tiulowe bluzki: 2
kostiumy kąpielowe i gimnastyczne: 2
legginsy: 4
getry: 3
staniki: 3
stringi: 3
figi, szorty: 4
pasy do pończoch: 3
halki: 3
Rajstop, pończoch, podkolanówek i tym podobnych nawet nie policzę - ostatnio mam fioła na punkcie żakardowych, więc kupuję kiedy tylko mogę. ;)

kozaczki: 5 (2 na szpilce, 1 retro)
botki na szpilce: 1
botki retro na szpilce: 1
wyjściowe (do kostiumu, garnituru): 3
rzymianki: 1
sandałki na obcasie: 1
szpilki: 5
balerinki, baletki: 12 (3 na kaczuszce, 2 lakierowane, 1 szpic)
koturny go-go: 6.
Jak na 1,5 roku samodzielności, myślę, że to chyba nieźle. :) Szkoda tylko, że noszę to ciągle sama dla siebie…

25
sty

Witaj wielki świecie!

Blog Transki - czyli będzie tu co nieco o transseksualiźmie, transwestytyźmie i tym podobnych. Nie spodziewajcie się pornografii, bo jej tu nie będzie (no, może kilka linków), za to będzie co nieco o modzie i urodzie. Będzie dużo o blaskach i cieniach bycia “inną” dziewczyną w naszym pięknym kraju, o moich codziennych radościach i smutkach, no i o poszukiwaniu sensu życia. ;)